środa, 10 września 2008

po Jarmarku, po Festiwalu

Dawno po Jarmarku, dawno po Festiwalu (o którym mowa w którymś poście). Dla ożywienia wspomnień proponuję ruchome obrazki ze śpiewania.

czwartek, 28 sierpnia 2008

fotowspomnienia

przyszedł już dawno czas na podsumowania naszego Jarmarku, zacznijmy zatem . . .

I

- HISTO(E)RIE KUCHENNE -


Na czas Jarmarku nasze dzielne dziewczyny:

Natalia ----->












<-----Alma i . . .









. . . Ada /siostra Almy, jeszcze nie-studentka, zagarnięta do pomocy na ochotnika juz nie-pierwszy raz/

. . . zaczarowały naszą duszpasterską kuchnię. Było ciepło, pachnąco i kusząco...efekty ich pracy - zapierające dech w brzuchu . . . zapewne pamiętacie to uczucie :) a z resztą...spójrzcie na reakcje ludzi...







mniami...!





b r a v o d z i e w c z y n y ! ! !

czwartek, 21 sierpnia 2008

nieszpory gregoriańskie - foto

Tytułem przysłowiowej "kropki nad i", czyli dopełnienia słów Przeora - kilka zdjęć.

sobota - warsztaty chorału gregoriańskiego






***
niedziela - świętojackowa Msza odpustowa z kazaniem solenizanta o. Jacka Salija





***
i dopełnienie uroczystości - wieczorna modlitwa
nieszpory gregoriańskie


Niestety na zdjęciach nie widać nas - tych którzy byli po drugiej stronie ołtarza. Fakt, że kościół był pełen ludzi oznacza, że nie tylko nasz Przeor chciałby, żebyśmy wspólnie modlili się w ten sposób.

dom... na szczęście!

Jeśli ktoś tu zagląda, niech przyjmie pozdrowienia z festiwalu (zob. poprzedni wpis).
Oprócz pozdrowień - parę myśli o domu.

1. Wiele razy o tym ostatnio mówiłem, także na kazaniach: Freta 10 to dom - dla braci z mojej wspólnoty i dla tych, którzy nas odwiedzają.
1a. Jestem szczęśliwy, że mogliśmy zrobić razem Jarmark. My - bracia z klasztoru. My - razem z braćmi i siostrami z DA. Wielkie dzięki!

2. W Jarosławiu z wielką radością chodzę na warsztaty śpiewu tzw. Sacred Harp. Bardzo ciekawy nauczyciel: Tim Eriksen; niezwykłe doświadczenie wspólnotowego gromkiego śpiewu na chwałę Boga. Ale przede wszystkim: potężne umocnienie wiary w życie wieczne. Takie przejmujące teksty - "daj smutek lub radość, odbierz przyjaciół, ale zwróć mi ich ponownie w owym wiecznym dniu". I refren: zaśpiewam Alleluja, zaśpiewasz Alleluja, zaśpiewamy Alleluja, gdy dotrzemy do domu. Pięknie tak śpiewać i mówić sobie, że wszyscy idziemy do Domu.

wtorek, 19 sierpnia 2008

pora na przeora

Nie trzeba się gorszyć późną porą tego zapisu. W Jarosławiu na festiwalu czas płynie inaczej. Koncerty, spotkania, rozmowy, modlitwy...
Właśnie: w tym roku po raz pierwszy spróbowaliśmy zaśpiewać nieszpory w dzień św. Jacka. Ponoć ktoś miał pretensję, że nie było słychać. Hmm, mam nadzieję, że do nieba nasz śpiew dotarł. Nieszpory nie są do słuchania, ale do odmawiania/śpiewania. Coś podobnego powiedział dziś w Jarosławiu Tim Eriksen - mówił o starych i wciąż żywych pieśniach religijnych z USA. Zbierają się ludzie, aby śpiewać, a nie słuchać.
Oto moje marzenie: modlić się wspólnie w kościele na Freta odmawiając nieszpory. Najlepiej - codziennie.
Kto za?

poniedziałek, 18 sierpnia 2008

koniec? noł łej!

Jarmark wprawdzie już za nami, ale blog jeszcze przez kilka dni będzie tętnił życiem, wszak wiele do opowiedzenia pozostało. A póki co - wspomniany przez pepe św. Jacek wypił z nami herbatę i teraz wciąż kwestuje na rzecz naszego DA


niedziela, 17 sierpnia 2008

tsunami

tak, to niewątpliwie było tsunami. Dopiero dziś otrząsęłam się z szoku i dlatego też dopiero dzisiaj o tym piszę. To, co przeżyliśmy jest nie do opisania, więc wybaczcie Drodzy Czytelnicy jarmarkowego bloga, ale nie napiszę nic o tym koszmarnym wieczorze i nocy. No bo sami powiedzcie, jak można opisać to, że akurat w momencie gdy prawie wszyscy byli na Mszy, wiatr postanowił zrobic z naszych namiotów żagle. A chwilę potem niebo miało awarię hydrauliczną i deszcz, który akurat miał zostać rozprowadzony nad lądem na całej kuli ziemskiej spadł na ulicę Freta. A my przerażeni i rozbawieni ratowaliśmy nasze stoiska.

Bilans tsunami:
.
1. Namioty całe; wszystkie części zmiksowane - jakby rozłożyć BMW, Toyotę i Audi na części i wrzucić do jednego worka.
.
2. Ciasta całe (wszystkie zmiksowane w jednej torbie - ku rozpaczy Almy i Natalii)

3. Ceramika cała

4. Pudło książek - do przeceny; to te, które wyławialiśmy z kałuż
.
5. Szymon ranny w głowę
.
6. Samochody Toczara, Szymona i klasztoru podtopione

Tu warto wspomnieć, ze mimo grozy nie straciliśmy dobrego humoru. Na dowód prezentuję listę przebojów, które usłyszałam podczas akcji ratunkowej:

1. "...I'm singing in the rain.." czyli "Deszczowa Piosenka" w wykonaniu Konrada
2. "10 w skali Beauforta" w interpretacji naszego zaprzyjaźnionego bezdomnego zwanego Rokendrolem
\
No i fotoreportaż krajobrazu przed i po burzy :
.
namioty u kresu wytrzymałości













Ula i Toczar wylewają wodę z kałuży na dachu:)



















no i suszymy się po burzy:
torby ekologiczne. przynajmniej mamy pewność, że farba nie spływa :)















książki, które ten jeden raz w życiu poczuły się jak Otylia Jędrzejczak















no i fanty na loterię, którym przydałoby się choć odrobina słońca Jamajki























szybka ocena sytuacji ("masakra. ma-sa-kra. masakra")


















samozwańczy namiotowy sztab kryzysowy




























sobota, 16 sierpnia 2008

po burzy

Legenda opowiada, jak to św. Jacek uratował zniszczone zboże.

To było wieki temu. A wczoraj przez Polskę przetoczyła się burza. Była i na Jarmarku. Gdyby nie jej wieczorny atak, rozpamiętywalibyśmy to, co było rano: silny deszcz, gromki grom...

A wieczorem: skuteczny atak - bez straszenia gromami, za to ze zrywaniem namiotów. Ktoś to tu na pewno opisze, a ja wracam myślą do św. Jacka.

Po mszy o 19.30 widok w pomieszczeniach DA przedstawiał się następująco: mokre części namiotów na podłodze, mokre jarmarkowe skarby i mokrzy ludzie uwijający się pomiędzy tym wszystkim. Słowem: akcja ratunkowa. Ratowanie rzeczy, ratowanie ratowników. Nie widziałem wiele, nie byłem w najtrudniejszym miejscu działań. Myślę sobie, że św. Jacek patronował tej akcji.

piątek, 15 sierpnia 2008

i tak upłynął wieczór i poranek dzień pierwszy :)

najdzielniejsi, najsilniejsi no i w ogóle pełna synchronizacja:)
Natka, Alma i ciasta, jakich świat nie smakował do tej pory!


















przetwory ze spizarni babuni i ciasta z kuchni duszpasterstwa..mniammm..smakowe :)












ceramika i ciasta * grawer co to sie deszczu boi:) * Ludowo Mi

















loteria fantowa (kazdy los wygrywa!) i nasze piękne kolorowe torby ekologiczne oczywiście:)

















Dominikański Namiot Dobrej Ksiązki i "...i gruszki na wierzbie"













po pierwszym dniu - część II (los padł na...)

Stanęły stragany, także ten z losami. Przeor postawił wszystko na jedną kartę i wygrał: angielsko-polski słownik terminów religijnych. Oj, nie ma teraz usprawiedliwienia dla gnuśności. Trzeba pilnie czytać mądre księgi zapisane w obcym języku.

Obiecałem, że jeszcze wrócę na loterię. Co będzie dalej? Zestaw kosmetyków, zaproszenie do teatru, poradnik dla młodych rodziców, darmowy obiad?

Dopisek następnego dnia: drugim fantem okazał się czerwony kubek i smycz (jedno i drugie z nazwą pewnej firmy). To nie koniec udziału w loterii!

po pierwszym dniu - część I (nabożna)

Pora na relację z pierwszego dnia Jarmarku. Oto część pierwsza - o tym, co w kościele.
Zaczęliśmy mszą św. o 18. To była pierwsza msza uroczystości Wniebowzięcia Maryi Panny.

Wątek przewodni: dziękczynienie - za to miejsce na ziemi, które nazywa się „u św. Jacka”, „Freta 10” i pewnie jeszcze inaczej. Dla dominikanów – dom braterskiej wspólnoty; dla wielu osób – przyjazne miejsce, w którym kształtuje się wiara.

A więc dziękowaliśmy: począwszy od pieśni „Wielkie są dzieła Twej potęgi, Panie”, przez Magnificat - dziękczynną modlitwę Maryi śpiewaną po komunii (dzięki, scholo, za śpiew!) i piękną modlitwę zapisaną w mszale: „Niech ta ofiara wyjedna nam przebaczenie grzechów i przemieni nasze życie w nieustanne dziękczynienie”.

I było słowo o. Marcina Mogielskiego o powołaniu człowieka do życia z Bogiem. Była mowa także o tym, że św. Jacek zrezygnował z tzw. kariery kościelnej na rzecz prostego życia i głoszenia Dobrej Nowiny wszystkim opuszczonym.

czwartek, 14 sierpnia 2008

wyprawa na Krzyżyk Iłowski..

..zakończona sukcesem! Dzięki naszemu duszpasterzowi (który postanowił zostac awaryjnym dostawcą)- o. Marcinowi, udało się zdobyć upragnione kłosy! Po 1,5 godzinnym staniu w korku w Łomiankach przedarlismy sie na Kazuń i takie tam inne punkty na mapie.. końcowo lądując w Krzyżyku 18. Tam Marta ugościła nas ciachem ze śliwkami i colą a następnie uczyła jak się ścina sierpem żyto :) A to namiastka tego, co się tam działo :)












Żyto i maki, czekają na ścięcie...








Tniemy, tniemy.. to nic, że tępym sierpem...





























O t o o n e... pkne kłosy... :)







fretorianie nie mogą spać po nocach

a dlaczegóż? a poniewóż jest kupa robotyyy jeszcze !!!!!

przed chwilą ostatni fretorianie opuścili naszą twierdzę (a pozwolę sobie niedyskretnie zwrócić uwagę, że jest prosze Państwa godzina 1.48). Było nas wielu i niewielu jednocześnie - ale za późno chyba na rozwijanie tej metafizycznej poniekąd myśli ;) Gosia i Marek walczyli (prawie na pięści) z metkownicą, która chyba dostała uczulenia na ceramikę. Z wynikiem 1:0 tuż przed północą zdązyli wycenić każdy kubek, talerzyk które jutro staną się obiektem poządania niejednej warszawianki i niejednego turysty z Bawarii.

Ania Zwana Rachelą w asyscie Madzika, Maćka, Adama i Piotrka (webpatera naszej www, który ok godz. 17.00 wyznał, że ma 45 minut wolnego czasu więc może coś pomóc, a wyszedł o 1.30 :)) rekreacyjnie przylepiali do fantów na loterię numerki.

Natomiast ekopainting squad, jak się mili Państwo zapewne domyślacie, zmalował dziś znów niejedno. I niejedno torbe uprasowałam w pralni - królestwie naszej kochanej pani Janeczki. Wszak uprasowanie farby akrylowej utrwala ją na wieki wieków.(amen) (Tu pozwolę sobie na wtrącenie fragmentu ostatniego odcinka serialu "Ciotka Dobra Rada": radzę prasować przez tkaninę, bo inaczej farba utrwali się na żelazku).

A jutro już PIERWSZY DZIEŃ JARMARKUUU!!!!!!!!!!!!!

środa, 13 sierpnia 2008

błogosławiona różnorodność!

To niesamowite odkrywać jak różne dary nosi w sobie każdy z nas, i jak tymi darami potrafimy sie uzupełniać, inspirować, wspierać.. I tak jest z naszym byciem tu, w DA, gdzie każdy jest inny, niepowtarzalny, każdy daje coś z siebie.. no a jak sie jeszcze wspólnie robi Jarmark to dopiero robi się ciekawie. Bo znajdą się tacy jak Mazi i Piotrek (webmater i webpater), którzy potrafia poruszać się w tym całym wirtualnym świecie tak, żeby zmajstrować nam piekną stronkę jarmarkową - http://www.jarmarkfreta.pl/ BRAVO!!!

Znajdą się też tacy, którzy maja nieprzeciętną zdolność rozwiązywania sytuacji kryzysowych, taka Gosia na przykład, która po prostu w jednej chwili jest w stanie ściągnąć w godzinę trzy pawilony ogrodowe z Modlińskiej na Freta albo np. przeszukać okoliczne wsie w celu znalezienia tej, gdzie jeszcze nie jest po żniwach (Krzyzyk Iłowski) i gdzie czekają na nas kłosy :) i gdzie gospodarze proponują nam też śliwek i jabłek nabrać - tak "bez opamiętania" :)

zawsze chciałam być Murzynką...

...już Kapuściński pisał o tym jak Afrykańczycy odczuwają czas. To nie jest coś co ucieka. To jest albo tego nie ma. Kiedyś jeszcze słyszałam taką anegdotę o tym co mieszkaniec Afryki robi jak nie ma czasu - siada pod drzewem i po prostu robi czas. Chciałabym tak móc usiąść i zrobić ten czas co go nie mam na malowanie toreb ekologicznych, na szycie ich, na przywiezienie snopów zboża z podwarszawskiej wsi...ale zdaje się, że nie tylko mnie przydałaby się ta cudowna zdolność - Rachela też ma jeszcze do przyklejenia setki numerków na fantach loterii, a Gosia - cen na ceramice. Ale nic to - damy rade!

Dziś ponownie w skromnym składzie: Anka, Adam i Szcześniu terapiowaliśmy się malując torby. Przed nami jutro jeszcze kupa roboty. Zastanawiam się czy nie poprosić o patronat nad tą akcją któregoś z popularnych w naszym DA ojców. A może by tak któryś został ambasadorem naszej społecznej kampanii "zmaluj coś ekologicznie". No wtedy to pełny skład fretorian zapewniony!

Z tego miejsca zasypiając nad klawiaturą pragnę jeszcze złożyć hołd Żanecie, która od dwóch dni wykurza samochody z parkingu przy kościele. Za wycieraczki samochodów wkłada listy z prośbą o nieparkowanie od 13 do 17 sierpnia. A dziś owinęła (za pomocą mnie) auta biało-czerwoną taśmą i przylepiłyśmy kartki ZAKAZ PARKOWANIA. Mam nadzieję, że ta historia nie będzie miała kolejnego odcinka pt. "Straż miejska".

poniedziałek, 11 sierpnia 2008

zaśpiewać z zakonnikami

Zakonnicy śpiewający tajemnicze pradawne śpiewy - to wzbudza zainteresowanie, tego się słucha, to się kupuje (vide: ostatni bestseller - chorał gregoriański śpiewany przez cystersów).
Chorał służy nie do podziwiania, ale do modlitwy. Dlatego zapraszamy do włączenia się w gregoriańskie nieszpory 17 sierpnia, na zakończenie tegorocznych spotkań ze św. Jackiem.
Nie wymagamy nadzwyczajnych talentów. Nie trzeba umieć czytać nuty. Wystarczy przyjść dzień wcześniej na przygotowanie. 16 sierpnia, 15.00, sala prowincjalska - będziemy uczyć się tego, co wyśpiewamy w niedzielę.
Psalmy po polsku, reszta po łacinie.

ekologicznie i etnicznie!


a dlaczego etnicznie? bo jednym z wydarzeń specjalnych na Jarmarku będzie koncert zespołu MOSAIC!!
Zapraszamy 16 sierpnia o 19.15 do naszej sali Prowincjalskiej! WSTĘP WOLNY!
(http://mosaic.fidelija.pl/sklad.htm...)
Na koncercie możecie spodziewać się fascynacji innymi kulturami, zwłaszcza Wschodem, przejawia to się w grze na instrumentach etnicznych. Będzie zatem ney i tar z Iranu, flety i fujarki z Bałkanów, dudy z hiszpańskiej Galicji (gaita gallega) oraz lutnię arabską (ud). Instrumenty perkusyjne pochodzą Grecji i Maroka (bendiry), Iranu (daf), Hiszpanii (pandeiro quadrado) Afryki (darabuka i udu) i Polski (tamburyny). Na stornie www zespołu możecie posłuchać ich muzyki!

Zapraszamy!


P.S. Bedziemy wdzięczni za wszelkie plotkowanie i przekazywanie informacji o Jarmarku wszystkim potencjalnie zainteresowanym :)