czwartek, 14 sierpnia 2008

fretorianie nie mogą spać po nocach

a dlaczegóż? a poniewóż jest kupa robotyyy jeszcze !!!!!

przed chwilą ostatni fretorianie opuścili naszą twierdzę (a pozwolę sobie niedyskretnie zwrócić uwagę, że jest prosze Państwa godzina 1.48). Było nas wielu i niewielu jednocześnie - ale za późno chyba na rozwijanie tej metafizycznej poniekąd myśli ;) Gosia i Marek walczyli (prawie na pięści) z metkownicą, która chyba dostała uczulenia na ceramikę. Z wynikiem 1:0 tuż przed północą zdązyli wycenić każdy kubek, talerzyk które jutro staną się obiektem poządania niejednej warszawianki i niejednego turysty z Bawarii.

Ania Zwana Rachelą w asyscie Madzika, Maćka, Adama i Piotrka (webpatera naszej www, który ok godz. 17.00 wyznał, że ma 45 minut wolnego czasu więc może coś pomóc, a wyszedł o 1.30 :)) rekreacyjnie przylepiali do fantów na loterię numerki.

Natomiast ekopainting squad, jak się mili Państwo zapewne domyślacie, zmalował dziś znów niejedno. I niejedno torbe uprasowałam w pralni - królestwie naszej kochanej pani Janeczki. Wszak uprasowanie farby akrylowej utrwala ją na wieki wieków.(amen) (Tu pozwolę sobie na wtrącenie fragmentu ostatniego odcinka serialu "Ciotka Dobra Rada": radzę prasować przez tkaninę, bo inaczej farba utrwali się na żelazku).

A jutro już PIERWSZY DZIEŃ JARMARKUUU!!!!!!!!!!!!!

1 komentarz:

pepe pisze...

nie ok. 17, tylko po 14 :)