środa, 13 sierpnia 2008

zawsze chciałam być Murzynką...

...już Kapuściński pisał o tym jak Afrykańczycy odczuwają czas. To nie jest coś co ucieka. To jest albo tego nie ma. Kiedyś jeszcze słyszałam taką anegdotę o tym co mieszkaniec Afryki robi jak nie ma czasu - siada pod drzewem i po prostu robi czas. Chciałabym tak móc usiąść i zrobić ten czas co go nie mam na malowanie toreb ekologicznych, na szycie ich, na przywiezienie snopów zboża z podwarszawskiej wsi...ale zdaje się, że nie tylko mnie przydałaby się ta cudowna zdolność - Rachela też ma jeszcze do przyklejenia setki numerków na fantach loterii, a Gosia - cen na ceramice. Ale nic to - damy rade!

Dziś ponownie w skromnym składzie: Anka, Adam i Szcześniu terapiowaliśmy się malując torby. Przed nami jutro jeszcze kupa roboty. Zastanawiam się czy nie poprosić o patronat nad tą akcją któregoś z popularnych w naszym DA ojców. A może by tak któryś został ambasadorem naszej społecznej kampanii "zmaluj coś ekologicznie". No wtedy to pełny skład fretorian zapewniony!

Z tego miejsca zasypiając nad klawiaturą pragnę jeszcze złożyć hołd Żanecie, która od dwóch dni wykurza samochody z parkingu przy kościele. Za wycieraczki samochodów wkłada listy z prośbą o nieparkowanie od 13 do 17 sierpnia. A dziś owinęła (za pomocą mnie) auta biało-czerwoną taśmą i przylepiłyśmy kartki ZAKAZ PARKOWANIA. Mam nadzieję, że ta historia nie będzie miała kolejnego odcinka pt. "Straż miejska".

4 komentarze:

pepe pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
pepe pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
pepe pisze...

srednio na temat: sajt juz prawie dziala ;)

jak tu sie robi dzialajacego linka? do 3 razy sztuka :)

anka stadnicka pisze...

z tym robieniem czasu to ciekawa sprawa... mysle, ze szczegolnie od padziernika mi sie przyda... Ale dobrze, ze nie jestesmy sami w tym wszystkim. Ze mamy siebie :)